top of page
DSC04583.jpeg

Paparoa Track Inaczej [Mt Watson Route / West Coast]

Zaktualizowano: 6 maj

Porośnięte wysokimi trawami tussock i częściowo przykryte śniegiem góry Paparoa Range na West Coast, zachodnim wybrzeżu południowej wyspy nowej zelandii
Paparoa Range

Najbardziej deszczowa część Nowej Zelandii, West Coast, od niedawna poszczycić się może nowym szlakiem z serii Great Walk – Paparoa Track. Jeśli chciałbyś zobaczyć tę część kraju i nie stronisz od wyzwań, poniżej przedstawiam pomysł na rozpoczęcie szlaku z przytupem i przejście jego pierwszego odcinka nieco inaczej, do schroniska Ces Clark Hut wzdłuż szlaku Mt Watson Route. Możesz też przejść ten szlak jako 1- lub 2-dniową pętlę.





PODSTAWOWE INFORMACJE O MT WATSON ROUTE

​Czas przejścia

6-7 godzin ze Smoke-ho Car Park wzdłuż Mt Watson Route do schroniska Ces Clark Hut (stąd możesz kontynuować marsz po Paparoa Track).

​Dystans

ok. 12 km do schroniska Ces Clark Hut

Różnica wysokości

ok. 800 m między najniższym i najwyższym punktem szlaku.

Utrzymanie szlaku

Smoke-ho Car Park – Mt Watson: Ścieżka jest bardzo wąska, zarośnięta, nieraz trudna do nawigacji.

Mt Watson – Croesus Knob: ścieżki nie ma, sami przecieramy sobie drogę pomiędzy oznaczeniami szlaku (pomarańczowe pręty).

Croesus Knob – Ces Clark Hut: dobrze utrzymany szlak.

Trudność

Trudny.


📞 Przed wyruszeniem na szlak, skontaktuj się z Paparoa National Park Visitor Centre i zapytaj czy szlak nie jest zamknięty, etc.?





NOCLEG W SCHRONISKU CES CLARK HUT

​Warunki

16 miejsc na łóżkach piętrowych, materace na miejscu, należy przynieść swój śpiwór. Schronisko wyposażone w kominek i kuchenki gazowe.

​Koszt i rezerwacja

45-68 NZD/osoba/noc, wymagana rezerwacja na stronie schroniska.

Dostęp do wody

Dostęp do wody deszczowej wewnątrz schroniska.

​Toaleta

Przy schronisku.

Dodatkowe informacje

W sezonie letnim/wczesno-jesiennym duże zainteresowanie noclegiem wśród osób przemierzających Paparoa Track Great Walk. W okolicach schroniska spotkać można nocą kiwi.





MAPY PAPAROA NATIONAL PARK


🗺 Tutaj znajdziesz bardzo dobrej jakości mapę topograficzną online całej Nowej Zelandii – możesz ją wydrukować lub zapisać w pliku pdf.



📍 Lokalizacja miejsca skąd zaczyna się szlak.



PODSTAWOWE INFORMACJE O PAPAROA TRACK


📏 Długość trasy: 55 km w jedną stronę.



🕒 Czas przejścia: 3 dni pieszo lub 2 dni na rowerze górskim.



💪 Trudność: średnia dla pieszych, zaawansowana dla rowerzystów.



🛏️ Zakwaterowanie: schroniska Ces Clark Hut, Moonlight Tops Hut, Pororari Hut – wymagana rezerwacja.



💰 Opłaty: Jedynie za nocleg w schroniskach.



ℹ️ Szczegółowe informacje znajdziesz na oficjalnej stronie Paparoa Track Great Walk.





JAK ZADBAĆ O BEZPIECZEŃSTWO W PAPAROA NATIONAL PARK?


☎️ W związku z brakiem zasięgu sieci komórkowej w większości Paparoa National Park, wychodząc na mało uczęszczany lub eksponowany szlak, zaleca się zabranie ze sobą urządzenia typu Garmin Inreach lub Iphone z funkcją „Emergency SOS via satellite” (dostępna od modelu iPhone 14). Umożliwiają one kontakt ze służbami ratowniczymi za pomocą satelity.



🩺 Będąc w Nowej Zelandii na wakacjach, nie zapomnij o zakupie dobrego ubezpieczenia, które pokryje np. ewentualne koszty leczenia i ewakuacji przez służby ratownicze.



⚠️ Przed wyjściem na szlak, gdzie nie ma zasięgu sieci komórkowej, który jest eksponowany, mało uczęszczany, którym będziesz przemierzał kilka dni lub na którym będziesz sam, warto zostawić wypełniony plan wycieczki zaufanej osobie.



💊 Zabierz ze sobą podstawową apteczkę na wypadek mniejszych i większych kontuzji – przeczytaj o tym co warto spakować do plecaka na stronie lokalnej organizacji górskiej.



MOJA RELACJA Z PRZEJŚCIA MT WATSON ROUTE


W drogę


Z sennego miasteczka Blackball do początku Croesus/Paparoa Track dojeżdżam po szutrowej drodze. Jest ona utrzymana w na tyle dobrym stanie, że mój samochód nie ma z nią najmniejszych problemów. Na parkingu stoi już kilka zaparkowanych samochodów, co zapowiada towarzystwo na szlaku.



Moim pierwotnym planem jest dojście wzdłuż leśnej części Croesus/Paparoa Track do górskich jej partii, gdzie mieści się schronisko Ces Clark Hut. Tam też mam zamiar nocować. Według tablicy informacyjnej zająć ma mi to cztery do pięciu godzin. Po dojściu do schroniska i zostawieniu w niej plecaka powinno wystarczyć mi czasu na trzygodzinny spacer w jej okolicach. Zakładam więc niezwykle popularne w wśród Nowozelandczyków stuptuty. Mają one za zadanie uniemożliwić kamykom i ewentualnemu śniegu dostać się do moich butów. O godzinie dziesiątej zaczynam marsz.





Zmiana planów


Szybko, bo po nie więcej niż dwóch minutach rozgrzewkowego marszu, plan ulega zmianie. Zauważam obok głównego szlaku ścieżkę wraz z informacją o możliwości dojścia do schroniska dłuższą drogą. Wygląda interesująco, ponieważ oferuje przejście po grani Paparoa Range i relatywnie krótki odcinek wśród drzew. Taka alternatywa do łatwej trasy znajdującej się prawie w całości w lesie podoba mi się. Bez wahania skręcam na wąską ścieżkę, nabierającą wysokość od samego początku.



W kierunku Mt. Watson


Mt Watson Route nie jest turystyczną autostradą pokrytą tłuczonym kamieniem, dlatego błoto towarzyszy mi od samego początku, tym bardziej że przez kilka ostatnich dni lał deszcz. W związku z tym jest ślisko i łatwo o wywrotkę. Zwalone drzewa i mnóstwo wystających korzeni dodatkowo urozmaicają mój dzień. Co więcej, ścieżka porośnięta jest z obydwu stron gęstą roślinnością, z której moje spodnie chętnie zbierają wodę. Szczęśliwie nie założyłem obcisłych spodni i dzięki temu nie czuję ich mokrego materiału. Strząsana przeze mnie z drzewek woda moczy natomiast głowę i ramiona. Intensywność podejścia sprawia jednak, że nawet mokre częściowo ubranie nie nadąża z chłodzeniem szybko pocącego się ciała.



Kierunek, w którym należy się poruszać, wskazują mi pomarańczowe strzałki na drzewach wzdłuż ścieżki. Spotykam jednak również wiele niebieskich znaczników, którymi oznaczone są nadzwyczaj liczne miejsca, gdzie umieszczono pułapki na gronostaje, łasice i szczury. Zwierzęta te są śmiertelnym zagrożeniem dla nikłej już populacji kiwi oraz innych lokalnych ptaków. Wewnątrz drewnianych skrzynek-pułapek wypatrzyłem jaja, mające wabić drapieżniki.



W pewnym momencie słyszę serię przeraźliwych krzyków. Początkowo myślę, iż jest to wołająca o pomoc kobieta. Po chwili uznaję jednak, że są to tylko odgłosy kozy, przypominając sobie wyczuwalne na szlaku dziwne kozie zapachy. Ponadto, stada dzikich kóz widziałem już w tych okolicach więcej niż raz.



Tylko nie deszcz!


Kiedy przychodzi czas na wyjście na górne partie Paparoa Range, okazuje się, że z niezapowiedzianą wizytą przyszedł deszcz. Jest na tyle silny, iż postanawiam, że jeżeli nie przejdzie w ciągu 30 minut, zawrócę do samochodu. Nie chcę przez następne cztery godziny chodzić w deszczu bez osłony drzew w temperaturze 2 stopni Celsjusza. Na szczęście deszcz ustaje i widać lekko rozrzedzające się chmury. Idę więc na szczyt Mt Watson, aby stamtąd poczynić dalsze obserwacje pogodowe.



Po dotarciu do wierzchołka (1102 m n.p.m.) o godzinie 12:30, oceniam, że otaczające mnie zachmurzenie nie powinno sprawiać więcej problemów. Moje obserwacje okazują się prawidłowe, ponieważ do końca dnia deszcz pada tylko przelotnie i to w nikłych ilościach. Rozglądając się ze szczytu, poza chmurami trudno nie zauważyć też znajdującej się w dolinie i na przeciwległym zboczu kopalni.



Wzdłuż Paparoa Range


Dzięki wysokim trawom porastającym grzbiet górski Paparoa Range spodnie mam już mokre w 90%. Ponadto, w kilku miejscach wspomagam się mokrą roślinnością przy wchodzeniu na jeden z wielu wierzchołków. W efekcie marzną mi ręce, ale jest to tylko chwilowa niedogodność.


Od wyjścia z lasu jako taka ścieżka nie istnieje. Tak więc wyznaczam sobie drogę sam, idąc od jednego pomarańczowego pręta do drugiego. W końcu mam widoki, ograniczone co prawda znacznie przez chmury, ale mi wystarczają. Chmury przychodzą i odchodzą. Poza chwilowym okienkiem z widokiem na rzekę Grey River i Point Elizabeth widzę jedynie pasmo gór Paparoa Range.



Croesus Knob


Pod wierzchołek Croesus Knob, zwiastujący zbliżające się miejsce noclegu, doszedłem w okolicach godziny 14:30. Odtąd idę po uformowanej skalnej ścieżce, choć pełnej śniegowej ciapy i dużych ilości wody. Po drodze spoglądam w górę masywu, gdzie zauważam porzuconą przez górników konstrukcję, podobna znajduje się też na poniższym zboczu. Z tego, co udało mi się ustalić, są to najprawdopodobniej pozostałości po kolejce linowej służącej do transportu kruszywa.



Ścieżka zakręca i prowadzi na drugą stronę masywu (wchodzę na krótki szlak o nazwie Croesus Knob), po czym wiedzie w dół, gdzie krzyżuje się z Croesus Track. Według tablicy informacyjnej zostaje mi do schroniska jedyne 30 minut przechadzki. Przechadzki, ponieważ odtąd szlak jest już pierwszej jakości, bezustanne spoglądanie pod nogi nie jest więcej wymagane.



Przed dojściem do schroniska spotykam się jeszcze z fotogenicznym, acz nieco niepokojącym widokiem pola pełnego martwych drzew. Poniżej Ces Clark Hut wchodzę również na chwilę do Croesus Top Hut. Podczas depresji lat 30′ ubiegłego wieku mieszkali w nim zatrudnieni przez rząd górnicy.



Czas się wysuszyć


Kiedy wchodzę do Ces Clark Hut około godziny 16:00, zastaję w niej dwóch fotografów z Christchurch. Oczekują oni na bezchmurne niebo podczas wschodu słońca dnia następnego. Tak małym towarzystwem jestem usatysfakcjonowany. Jednak nie na długo, ponieważ po godzinie nawiedza nas grupa 13 członków wycieczki z University of Florida. W Nowej Zelandii uczą się na temat ochrony zagrożonych gatunków zwierząt. Podczas tego trekkingu skupiają się na kiwi, których w okolicy jest podobno osiem. Dowiaduję się, że utrzymanie takiego nielota przy życiu to koszt oscylujący w okolicach 10 tys. dolarów. Przed pójściem spać, wyglądam jeszcze na zewnątrz i oglądam gwiazdy na oczyszczonym z chmur niebie oraz ledwo widoczne światła Blackball.



Ciepły śpiwór, merinoskie kalesony i grube dresy okazują się przegięciem. Przez pół nocy pocę się, będąc zbyt leniwy, aby zdjąć z siebie którąś z warstw. Dodatkowo budzi mnie ciągłe chrapanie, dokładanie drewna do kominka i wiercenie się reszty ekipy na niewygodnych materacach. Mimo wszystko wstaję wyspany przed wschodem słońca i urządzam własny koncert w trakcie pakowania się i przygotowywania śniadania. Wychodząc, żegnam połowę rozbudzonego towarzystwa.



Powrót do samochodu


Na zewnątrz, jeszcze w półmroku, wita mnie lekki opad mokrego śniegu, który później przeradza się w deszcz. Przez piętnaście minut schodzę po odkrytym zboczu, aby dotrzeć z powrotem do lasu. W tym momencie jestem pewny, że decyzja o wejściu pod górę wzdłuż Mt Watson Route była prawidłowa. Zaoszczędziła mi ona dużego rozczarowania, jakie czekałoby mnie, gdybym poruszał się jedynie po Croesus Track.



Droga w dół okazuje się bardzo łatwa. Nie dość, że w dużej części prowadzi szeroką na dwa metry ścieżką, to na dodatek łagodnie opadała w dół. Z uwagi na moje nieraz kapryśne podczas zejść kolana, jest to jednak plus takiego zejścia. Co prawda, idąc w dół, można zboczyć kilka razy ze szlaku, aby obejrzeć pozostałości dawnej kopalni, jednak ja pominąłem te atrakcje, spiesząc się na popołudniową zmianę w pracy. I tak dojście ze schroniska do parkingu zajmuje mi niecałe trzy godziny.




Powiązane posty

Zobacz wszystkie

Comments


Pełny inspiracji i informacji, które pomogą Ci w przygotowaniach do wymarzonej podróży.

Newsletter Podróży Bez Sygnału!

 
bottom of page